Gdy stwierdziłam że nie mam już łez, powoli wstałam, zebrałam resztki
mojego sprzętu, poczłapałam do domu i po prostu położyłam się spać.
______________________________________________
Następny dzień spędziłam w domu, przetaczałam się z jednego boku na drugi i przekręcałam laptopa. Myślicie pewnie, ze nic nie robiła, i macie racje, ale za to już o 19 byłam strasznie zmęczona.
4 razy wyszłam dziś spod kołdry, 3 do toalety i raz na 8:30 do kościoła, jakbym poszła później pewnie spotkałabym tam Justina.
W poniedziałek niestety musiałam iść do szkoły...Wcześniej nawet to lubiłam ale teraz? Nie miałam tam po co chodzić.
Jak co rano wstałam, zjadłam śniadanie, umyłam zęby, ubrałam się i wyszłam. Wszystko robiłam z tym samym wyrazem twarzy - jak bym nie żyła. Wzięłam plecak z pokoju nie sprawdzając czy mam potrzebne książki, poczłapałam po schodach. Przy drzwiach założyłam buty i już chciałam brać deskorolkę ale po chwili cofnęłam rękę przypominając sobie wydarzenie sprzed dwóch dni.
Nie miałam daleko do szkoły, ale nie lubiłam chodzić na piechotę. Nie miałam wyboru, włożyłam słuchawki w uszy i powoli zaczęłam iść w kierunku szkoły.
Stale towarzyszące mi szczęście sprawiło, że zaczął padać deszcz, mi nie chciało się nawet założyć kaptura na głowę, gdzieś miałam czy zmoknę. Szłam w ulewie przez jakieś 10 minut, po wejściu do szkoły wszyscy się na mnie gapili ale z mojej strony nie mogli liczyć, że zaszczycę ich choćby jednym spojrzeniem.
Wszystko w tym dniu wykonywałam jak by z automatu, nie zastanawiałam się czy robię coś dobrze czy nie.
Nauczyciele chyba to zauważyli bo nikt nie wziął mnie dziś do odpowiedzi. Po ostatniej lekcji zauważyłam dopiero, że nie ma w szkole ani Chrisa ani Justina, że nie było Ryana to akurat było oczywiste, dalej jest chory. Ale ważne było to, że właśnie przed chwilą byłam świadkiem uroczej scenki. Schodziłam po schodach do szatni, ale zatrzymałam się w pół piętra widząc pod schodami całującą się parę, i nie było by w tym nic dziwnego gdyby tą dziewczyną nie była Selena. Gdy się tylko zorientowałam zrobiłam im zdjęcie. "Będę miała dowód" pomyślałam. Dziewczyna mnie zauważyła więc natychmiast się cofnęłam i zaczęłam uciekać, nie musiałam się oglądać żeby wiedzieć że mnie goni. Wbiegłam szybko do toalety i zamknęłam się w pierwszej kabinie. Spojrzałam na telefon - fotka wyszła wręcz idealnie:
Od razu wysłałam ją do Justina z podpisem "Twoja wierna dziewczyna, która nigdy cie nie zdradza całująca się z Marco". Poczekałam aż wiadomość dojdzie, schowałam telefon do kieszeni i ostrożnie wyszłam z kabiny. Upadłam na podłogę - ktoś dał mi z pięści w twarz, nie zastanawiałam się długo nad tym kto to, wiedziałam, że to Selena. Chciałam wstać i ją pobić, ale wiedziałam, że byłam od niej co najmniej dwa razy silniejsza. Poza tym, odszkodowanie dla takiej gwiazdy ma o wiele więcej zer niż konto bankowe mojej mamy. Znów mnie uderzyła, i znowu, znowu i raz jeszcze. A na deser kopniak w brzuch.Usłyszałam jak drzwi od łazienki się otwierają, potem krzyki. Rozpoznałam głos dyrektorki, zaraz po tym obraz zaczął się rozmazywać a krzyki oddalać, w oczach zapadała ciemność, i już nic nie słyszałam
_________________
Jest 2 rozdział :)Komentujcie proszę, co się podoba a co nie, to dla mnie bardzo ważne :* do następnego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz