czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 1

Mam na imię Nami Rose, mam 17 lat. dość długie, lekko falowane blond włosy. Moja okrągła twarz chyba idealnie pasuje do moich dużych zielonych oczu, mi się podoba, innym nie musi. Jestem dość radosna, zawsze dużo mówię i jeszcze więcej śmieję, zawszę się kolorowo ubieram, i mam mnóstwo pomysłów, dużo osób mnie za to lubi, ze mną po prostu nie można się nudzić. Żeby nie było tak fajnie to mam jeszcze całą listę wad, między innymi - lenistwo, a o reszcie wolę nie mówić, kto lubi opowiadać o swoich wadach? Ważne jest, że je znam i że staram się nad nimi pracować, moje motto brzmi - nie ważne, że nie wyszło, starałam się, teraz może zrobić to kto inny.

Jestem najlepszą przyjaciółką Chrisa, Ryana i Justina, Nie lubię dziewczyn, wkurzają mnie wytapetowane plastiki. Jedyną dziewczyną jaką naprawdę lubię i toleruję jest Selena, ona tak jak ja ma raczej luźny styl, i razem ze mną jeździ na desce. Jest sławna ale traktuje to jako mała rozrywka w życiu. Jest dziewczyną Justina, to chyba jedyna rzecz jakiej jej zazdroszczę – Jus podoba mi się od 6 kl podstawówki. Ale nigdy mu tego nie powiedziałam. Starałam się też tego nie okazywać.
Dziś sobota i jak zawsze miałam się spotkać z przyjaciółmi.(Oprócz Ryana bo jest chory) Zjadłam szybkie śniadanie, ubrałam się w to i wybiegłam z deską z  domu. Do skate parku dojechałam po około 10 minutach.
Od razu skierowałam się do naszej ulubionej rampy, jak i miejsca spotkań.
Czekali na mnie tam już Christian i Selena. Wygłupiali się razem, klikali coś na telefonach i co chwila wybuchali śmiechem. Sel jak mnie zobaczyła, przybiegła mnie przywitać. Chris rzucił tylko jego „YO”. Dosiadłam się do nich i razem zaczęliśmy wygłupy. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, wyciągnęłam go z kieszeni spodni. Na monitorze pojawił się napis „Justin” a pod spodem zdjęcie Biebera. Przeprosiłam ich i odeszłam żeby odebrać
-No hej - przywitałam się
-Siema -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
-Coś się stało że dzwonisz? - spytałam
-A coś miałoby się stać? -
-No nie wiem, teoretycznie powinieneś już tu być? -
-Ach, no tak. Ja w tej sprawie, będę za 30 min bo dopiero wyszedłem-
-A no ok, wyjdę ci naprzeciw bo mi już głowa pęka od ich śmiechów
-Będę czuł się zaszczycony pani obecnością – zaczął się wydurniać
-Dobra, to ty się czuj zaszczycony a ja kończę, Pa- jak zawsze po rozmowie z nim na mojej twarzy zagościł uśmiech.
Krzyknęłam jeszcze do Sel że niedługo wrócę i żeby się nigdzie nie ruszali bo zostawiłam u nich moją deskę. Pobiegłam do wyjścia, i  skierowałam się w stronę przeciwną niż mój dom. Po około 10 minutach zobaczyłam Justina przed sobą.
-Hej!- wrzasnął
Ja mu tylko pomachałam
-Biegłeś? - bardziej stwierdziłam niż spytałam jak byłam jakieś 3m od niego
-Nie,nie,nie..tak – powiedział zdyszany
Oboje się roześmialiśmy, na powitanie mnie przytulił i pocałował w policzek.
W drodze z powrotem do SP gadaliśmy o wszystkim i o niczym..
Jak doszliśmy ustaliliśmy że zamiast krzyczeć od wejścia, obejdziemy wszystko dookoła i nastraszymy ich od tyłu.
Szliśmy tak by oni nas nie zobaczyli, co skutkowało  tym że my też ich nie widzieliśmy, ale doskonale słyszeliśmy. Schowaliśmy się za rampą, a oni nadal nie mogli nas zobaczyć. Nawet ich śmiechy ucichły na chwile.
Chciałam się upewnić że tam jeszcze są, wychyliłam trochę głowę. Byli tam a co dziwne..całowali się?! Miałam ochotę coś krzyknąć ale byłam w za dużym szoku. po prostu się cofnęłam na miejsce.
Spojrzałam na Justina przerażonym i za razem współczującym spojrzeniem. On to chyba zauważył bo też chciał się wychylić. nie powstrzymywałam go, dobrze żeby wiedział z czym chodzi.
Usłyszałam  już tylko krzyk Justina. Selena miała wszystko, a dl niej to i tak za mało. Nie mogłam już ich słuchać. Wstałam, wzięłam deskę i wybiegłam, pobiegłam do parku, usiadłam na ławce koło fontanny i zaczęłam płakać.Po chwili koło mnie usiadł Justin i mnie przytulił
-Czemu płakałaś?-spytał jak już się trochę uspokoiłam
-Przepraszam- powiedziałam między głębszymi oddechami
-Nie masz za co, ale to trochę dziwnie wyglądało, ja krzyczę żeby ich nastraszyć a ty wybiegasz z płaczem - zaśmiał się cicho - nie mów że tak bardzo ty to chciałaś zrobić co?
-Nie, nie o to chodzi - chciałam mu już powiedzieć co widziałam bo Justin chyba nie wiedział co się stało, ale mój telefon mi nie dał, usłyszałam dźwięk mojego telefonu oznajmiający, że Sel mi napisała SMS-a, byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia.
:
"Proszę nie mów nic Justinowi, to nie tak jak myślisz<3" 

 -nie za wiele wyjaśnień - pomyślałam
"To nie tak jak myślisz" - czy ten tekst nie pojawia się w związkach za często?
-Halo? Ja tu nadal jestem wiesz? - usłyszałm głos Justina który wyrwał mnie z zamyśleń

-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Zauważyłem
-Wracajmy już - wstałam z ławki i ruszyłam.
-Dalej mi nie powiedziałaś czemu płakałaś - powiedział doganiając mnie - więc?
-Więc Ci nie powiem - wyszczerzyłam się uroczo.
-No weź - zrobił minę naburmuszonego dziecka
"Kłócąc" się tak przeszliśmy już spory kawałek drogi do mojego domu, postanowiłam mu powiedzieć, w końcu niczego jej nie obiecałam.
Przyspieszyłam trochę kroku by go wyprzedzić - Sel Cię zdradza - powiedziałam odwracając się i zatrzymując - wtedy w parku, na rampie, widziałam jak się całowali - powiedziałam na jednym tchu.
-Nami?!  Jak możesz mówić takie rzeczy! Ona mnie kocha, a ja ją! Miała rację mówiąc, że jesteś tylko zazdrosna, a ja cię broniłem, mówiłem, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale ona miała rację - zaczął się cofać - miała rację! Mówiła, że spróbujesz zniszczyć nasz związek! Nie chce Cie znać Nami!Rozumiesz?! Trzymaj się ode mnie i Seleny z dala i od naszego związku!
-Dobrze - powiedziałam powstrzymując łzy, nie wierzyłam, że on powiedział coś takiego, przecież ja mówiłam prawdę, jego problem a boli mnie... - Dobrze! - powtórzyłam głośniej również się cofając i rozrzucając ręce - Zobaczysz, że jeszcze przyjdziesz błagać o przebaczenie, ale wiedz, że ci nie wybaczę!

On zostawił to bez słowa, po prostu odwrócił się i odszedł, widziałam jeszcze jak skręca z powrotem o skateparku
, przypomniało mi się wtedy że Justin niósł moją deskorolkę, zjeżdżała sobię teraz w dół chodnika, rzuciłam się za nią biegiem, zaczęła skręcać i przyspieszać, tylnie kółka stuknęły już o krawężnik i wtedy przejechał samochód. Uklękłam na chodniku i zaczęłam płakać, przyjaciele mnie zostawili i nawet deskorolka, w dodatku zaczęło kropić, moment potem lało jak z cebra ale ja nie ruszyłam się nawet o centymetr. Deszcz na mojej twarzy mieszał się z potokami słonych łez, i razem uderzali o chodnik.
Gdy stwierdziłam że nie mam już łez, powoli wstałam, zebrałam resztki mojego sprzętu, poczłapałam do domu i po prostu położyłam się spać.
__________________
Mój pierwszy rozdział na tym blogu, piszcie co wam się podobało, a co nie, z góry dziękuję za wszystkie komentarze. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz