Jestem najlepszą przyjaciółką Chrisa, Ryana i Justina, Nie lubię dziewczyn, wkurzają mnie wytapetowane plastiki. Jedyną dziewczyną jaką naprawdę lubię i toleruję jest Selena, ona tak jak ja ma raczej luźny styl, i razem ze mną jeździ na desce. Jest sławna ale traktuje to jako mała rozrywka w życiu. Jest dziewczyną Justina, to chyba jedyna rzecz jakiej jej zazdroszczę – Jus podoba mi się od 6 kl podstawówki. Ale nigdy mu tego nie powiedziałam. Starałam się też tego nie okazywać.
Dziś sobota i jak zawsze miałam się spotkać z przyjaciółmi.(Oprócz Ryana bo jest chory) Zjadłam szybkie śniadanie, ubrałam się w to i wybiegłam z deską z domu. Do skate parku dojechałam po około 10 minutach.
Od razu skierowałam się do naszej ulubionej rampy, jak i miejsca spotkań.
Czekali na mnie tam już Christian i Selena. Wygłupiali się razem, klikali coś na telefonach i co chwila wybuchali śmiechem. Sel jak mnie zobaczyła, przybiegła mnie przywitać. Chris rzucił tylko jego „YO”. Dosiadłam się do nich i razem zaczęliśmy wygłupy. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, wyciągnęłam go z kieszeni spodni. Na monitorze pojawił się napis „Justin” a pod spodem zdjęcie Biebera. Przeprosiłam ich i odeszłam żeby odebrać
-No hej - przywitałam się
-Siema -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
-Coś się stało że dzwonisz? - spytałam
-A coś miałoby się stać? -
-No nie wiem, teoretycznie powinieneś już tu być? -
-Ach, no tak. Ja w tej sprawie, będę za 30 min bo dopiero wyszedłem-
-A no ok, wyjdę ci naprzeciw bo mi już głowa pęka od ich śmiechów
-Będę czuł się zaszczycony pani obecnością – zaczął się wydurniać
-Dobra, to ty się czuj zaszczycony a ja kończę, Pa- jak zawsze po rozmowie z nim na mojej twarzy zagościł uśmiech.
Krzyknęłam jeszcze do Sel że niedługo wrócę i żeby się nigdzie nie ruszali bo zostawiłam u nich moją deskę. Pobiegłam do wyjścia, i skierowałam się w stronę przeciwną niż mój dom. Po około 10 minutach zobaczyłam Justina przed sobą.
-Hej!- wrzasnął
Ja mu tylko pomachałam
-Biegłeś? - bardziej stwierdziłam niż spytałam jak byłam jakieś 3m od niego
-Nie,nie,nie..tak – powiedział zdyszany
Oboje się roześmialiśmy, na powitanie mnie przytulił i pocałował w policzek.
W drodze z powrotem do SP gadaliśmy o wszystkim i o niczym..
Jak doszliśmy ustaliliśmy że zamiast krzyczeć od wejścia, obejdziemy wszystko dookoła i nastraszymy ich od tyłu.
Szliśmy tak by oni nas nie zobaczyli, co skutkowało tym że my też ich nie widzieliśmy, ale doskonale słyszeliśmy. Schowaliśmy się za rampą, a oni nadal nie mogli nas zobaczyć. Nawet ich śmiechy ucichły na chwile.
Chciałam się upewnić że tam jeszcze są, wychyliłam trochę głowę. Byli tam a co dziwne..całowali się?! Miałam ochotę coś krzyknąć ale byłam w za dużym szoku. po prostu się cofnęłam na miejsce.
Spojrzałam na Justina przerażonym i za razem współczującym spojrzeniem. On to chyba zauważył bo też chciał się wychylić. nie powstrzymywałam go, dobrze żeby wiedział z czym chodzi.
Usłyszałam już tylko krzyk Justina. Selena miała wszystko, a dl niej to i tak za mało. Nie mogłam już ich słuchać. Wstałam, wzięłam deskę i wybiegłam, pobiegłam do parku, usiadłam na ławce koło fontanny i zaczęłam płakać.Po chwili koło mnie usiadł Justin i mnie przytulił
-Czemu płakałaś?-spytał jak już się trochę uspokoiłam
-Przepraszam- powiedziałam między głębszymi oddechami
-Nie masz za co, ale to trochę dziwnie wyglądało, ja krzyczę żeby ich nastraszyć a ty wybiegasz z płaczem - zaśmiał się cicho - nie mów że tak bardzo ty to chciałaś zrobić co?
-Nie, nie o to chodzi - chciałam mu już powiedzieć co widziałam bo Justin chyba nie wiedział co się stało, ale mój telefon mi nie dał, usłyszałam dźwięk mojego telefonu oznajmiający, że Sel mi napisała SMS-a, byłam ciekawa co ma mi do powiedzenia.
:
"Proszę nie mów nic Justinowi, to nie tak jak myślisz<3"
-nie za wiele wyjaśnień - pomyślałam
"To nie tak jak myślisz" - czy ten tekst nie pojawia się w związkach za często?
-Halo? Ja tu nadal jestem wiesz? - usłyszałm głos Justina który wyrwał mnie z zamyśleń
-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Zauważyłem
-Wracajmy już - wstałam z ławki i ruszyłam.
-Dalej mi nie powiedziałaś czemu płakałaś - powiedział doganiając mnie - więc?
-Więc Ci nie powiem - wyszczerzyłam się uroczo.
-No weź - zrobił minę naburmuszonego dziecka
"Kłócąc" się tak przeszliśmy już spory kawałek drogi do mojego domu, postanowiłam mu powiedzieć, w końcu niczego jej nie obiecałam.
Przyspieszyłam trochę kroku by go wyprzedzić - Sel Cię zdradza - powiedziałam odwracając się i zatrzymując - wtedy w parku, na rampie, widziałam jak się całowali - powiedziałam na jednym tchu.
-Nami?! Jak możesz mówić takie rzeczy! Ona mnie kocha, a ja ją! Miała rację mówiąc, że jesteś tylko zazdrosna, a ja cię broniłem, mówiłem, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale ona miała rację - zaczął się cofać - miała rację! Mówiła, że spróbujesz zniszczyć nasz związek! Nie chce Cie znać Nami!Rozumiesz?! Trzymaj się ode mnie i Seleny z dala i od naszego związku!
-Dobrze - powiedziałam powstrzymując łzy, nie wierzyłam, że on powiedział coś takiego, przecież ja mówiłam prawdę, jego problem a boli mnie... - Dobrze! - powtórzyłam głośniej również się cofając i rozrzucając ręce - Zobaczysz, że jeszcze przyjdziesz błagać o przebaczenie, ale wiedz, że ci nie wybaczę!
On zostawił to bez słowa, po prostu odwrócił się i odszedł, widziałam jeszcze jak skręca z powrotem o skateparku, przypomniało mi się wtedy że Justin niósł moją deskorolkę, zjeżdżała sobię teraz w dół chodnika, rzuciłam się za nią biegiem, zaczęła skręcać i przyspieszać, tylnie kółka stuknęły już o krawężnik i wtedy przejechał samochód. Uklękłam na chodniku i zaczęłam płakać, przyjaciele mnie zostawili i nawet deskorolka, w dodatku zaczęło kropić, moment potem lało jak z cebra ale ja nie ruszyłam się nawet o centymetr. Deszcz na mojej twarzy mieszał się z potokami słonych łez, i razem uderzali o chodnik.
Gdy stwierdziłam że nie mam już łez, powoli wstałam, zebrałam resztki mojego sprzętu, poczłapałam do domu i po prostu położyłam się spać.
__________________
Mój pierwszy rozdział na tym blogu, piszcie co wam się podobało, a co nie, z góry dziękuję za wszystkie komentarze. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz